07 maja 2026

Kiedy zrozumiałam, że żyję w iluzji. I jak to zmieniło moje ciało i energię.

Przez lata myślałam, że to, co przeżywam, to prawdziwe życie. Aż wczoraj wieczorem wszystko się rozpuściło. I zobaczyłam iluzję. Wczoraj przed snem zrobiłam coś bardzo prostego.
Usiadłam w ciszy i powiedziałam sobie: „Widzę siebie. Jestem Ja…”.  Potem wzięłam trzy spokojne oddechy prosto do serca.Wdech… wydech…
I nagle coś się stało.
 
Z tyłu serca poczułam tę małą, ciepłą, żywą Kosicę (warkocz zamiaru u Vadima Zelanda) – moją Iskrę. Rozlała się po całym ciele falą błogości. Bóle i napięcia, które nosiłam od tygodni, zniknęły w kilka sekund. Została tylko lekkość. Uniesienie. Taka czysta, dziecięca radość, że chciałam się śmiać. I w tym momencie zrozumiałam coś, co dotknęło mnie do głębi:
 

Moje życie przez lata było snem na jawie.

Nie dramatem. Nie wielką tragedią. Tylko misternie utkaną iluzją – siecią ról, oczekiwań, „muszę”, „powinnam” i „taka jest rzeczywistość”. Śniłam cudzy sen. Grałam w cudzym filmie. I brałam go za prawdę.
 

Jak wygląda sen na jawie?

To nie jest metafora.To stan, w którym:

  • Żyjemy w scenariuszach napisanych przez innych (rodzinę, społeczeństwo, partnera, pracę).
  • Wierzymy, że ból i ciężar to „normalna” część życia.
  • Nasza uwaga jest rozproszona po problemach, obowiązkach i lękach.
  • Ciało dostaje komunikat: „nie jesteś bezpieczna, bo nie jesteś sobą”.

I wtedy ciało zaczyna krzyczeć – bólem, napięciem, zmęczeniem, chorobami. Bo ciało nigdy nie śpi. Ono zawsze mówi prawdę.

Kiedy sen się kończy?

Kiedy zabierasz uwagę z iluzji i kierujesz ją z powrotem do siebie – do Iskry. Wczoraj wieczorem nie zrobiłam nic „dużego”. Nie medytowałam godzinami. Nie analizowałam traum. Po prostu wróciłam do Domu. Do Cichego Obserwatora. Do tego miejsca, gdzie nie ma ról, nie ma „muszę”, nie ma Matrixa. Jest tylko czysta Uwaga. Tylko Ja. I ciało natychmiast odpowiedziało: „Dziękuję. Wreszcie jesteś.”

 

To nie jest koniec świata. To początek wolności.

Zrozumienie, że życie, które prowadzimy, jest w dużej części snem, nie oznacza, że wszystko wokół znika. Oznacza tylko, że przestajemy karmić iluzję swoją Uwagę. I wtedy dzieje się magia:

  • Napięcia puszczają.
  • Energia wraca.
  • Decyzje stają się proste.
  • Życie zaczyna się układać „samo” – bo wreszcie idziesz w swoim filmie.

 

Po prostu obserwuj.

Co czuje Twoje ciało?
Co się rozpuszcza?
Co zostaje?
 
Z miłością i w prawdzie,
Renata 

 

 

 

© 2026 Renata Czajecka

Email: kontakt@renataczajecka.pl